MEDZIUGORJE: Krzak wciąż płonie – 35-lecie kapłaństwa Pallotynów – rekolekcje
Data publikacji: wtorek, 12-05-2026
Współbracia z 35-letnim stażem kapłaństwa oraz jeden pallotyński Brat wyjechali na rekolekcje do miejsca, gdzie – jak mówił arcybiskup Henryk Hoser SAC – „Europa oddycha duchowo”. Medziugorje, mała wioska w Bośni i Hercegowinie, stała się w dniach 4-8 maja 2026 roku także miejscem niezwykłego jubileuszu księży Pallotynów święconych w 1991 roku.
Nie była to zwykła wycieczka, choć okolica jest piękna. Nie był to też spokojny odpoczynek, choć przyroda Hercegowiny sprzyja ciszy. Nie był to też wyjazd „z ciekawości”, choć domniemane objawienia wciąż trwają. Stanowisko Kościoła w tej sprawie zostało wyrażone w Dokumencie Dykasterii Nauki Wiary, wydanym we wrześniu 2024 roku, gdzie Watykan nie rozstrzyga kwestii nadprzyrodzonego charakteru zjawisk, ale uznaje liczne owoce duchowe związane z parafią i sanktuarium Królowej Pokoju w Medziugorje. Ale dla nas był to przede wszystkim czas powrotu do źródeł – zarówno do pytania, które każdy z nas postawił sobie 35 lat temu: dlaczego zostałem księdzem? Dlaczego zostałem Pallotynem? Dlaczego wybrałem taką drogę życia? Jak i do odpowiedzi, którą rekolekcje w Medziugorje dały nam na nowo: dlatego, że Chrystus pierwszy nas powołał.
Przyjazd, pierwsze zaskoczenie, czyli chrystocentryzm
Podróż rozpoczęła się lotem z Warszawy do Splitu w Chorwacji, a po 2,5 godziny bus dowiózł nas do naszego pallotyńskiego domu w Medziugorje, do miejsca, które na czas rekolekcji stało się naszym domem. Oczekiwali tam już ks. Józef Lasak SAC, rektor i duchowy opiekun naszej grupy, oraz ks. Paweł Jurkowski SAC, współbrat od pierwszej potrzeby. Naturalnie naszymi wyjątkowymi Patronami w tym miejscu była Maryja Królowa Apostołów Pokoju oraz nasz Ojciec Założyciel św. Wincenty Pallotti.
W liturgicznej godzinie miłosierdzia rozpoczęliśmy rekolekcje Mszą świętą w naszym domu i odśpiewaliśmy Hymn do Ducha Świętego. Homilia ks. Józefa uderzyła w serce rekolekcji: „W Medziugorje wszystko jest chrystocentryczne. Wszystko prowadzi do Jezusa Chrystusa Eucharystycznego. Maryja jest piękną drogą do Niego, drogą do Drogi. Mówi do nas: czyńcie wszystko, co On wam powie”. To zdanie stało się mottem całych rekolekcji. Choć można powiedzieć, że w Medziugorje w pewnym sensie wszystko głosi rekolekcje, to jednak nie chodzi przede wszystkim o miejsca, góry, widzenia, ale o Chrystusa Eucharystycznego, który czeka na każdego człowieka i każdego księdza w tym dokładnie momencie w jakim teraz żyje. A Maryja, w sposób sobie właściwy i charakterystyczny dla tej małej wioski (choć coraz bardziej się rozrastającej), prowadzi do Jezusa, wskazuje na Jezusa, robi wszystko, abyśmy Go kochali.
Wieczorem, po nawiedzeniu kościoła parafialnego pw. św. Jakuba Apostoła i odebraniu identyfikatorów kapłańskich, kilku spośród nas spontanicznie założyło stuły i zasiadło w polowych, wielojęzykowych konfesjonałach. Tak, zaledwie kilka godzin po przylocie. Był to gest wymowny i, jak się miało okazać, ważny dla całych rekolekcji.
Mojżesz, mapa życia, czyli Boża siła
W kolejnym dniu rekolekcji ks. rekolekcjonista poprowadził rozważanie o Mojżeszu jako prototypie Jezusa i, co równie ważne, jako modelu każdego człowieka, każdego księdza, który przechodzi przez trzy etapy dojrzewania. Etap pierwszy to młodość i utopia: pierwsze 40 lat Mojżesza to czas marzeń, ambicji, poczucia, że wszystko jest możliwe dzięki własnej sile. Po pierwszej wielkiej porażce Mojżesz uciekł na pustynię. Etap drugi to pustynia i sceptycyzm: pasąc owce, Mojżesz zaakceptował zwyczajność. Ta zwyczajność jest właśnie miejscem, w którym Bóg cierpliwie prowadzi człowieka do dojrzałości, do prawdziwego powołania. Etap trzeci to wiara: krzak gorejący, zadziwienie i Boże wołanie po imieniu. Posłanie, ale tym razem nie z własnej inicjatywy, lecz z woli Boga. „Idź do faraona” – to nie jest nakaz dla silnych. To nakaz dla tych, którzy już wiedzą, że sami nie mogą.
Pierwsze lata kapłaństwa to: ja, ja, ja – moje talenty, moje siły, moje plany. Po 35 latach uświadamiamy sobie: to Boża siła. To Boży plan. To Boża wola. I to jest dopiero prawdziwa wolność. Pytanie, które dźwięczało w ciszy: Czy jestem jeszcze zdolny do zdumienia, zadziwienia? Czy Bóg może mnie jeszcze zaskoczyć? Dla wielu uczestników było to pytanie tak aktualne jak 35 lat temu. Po południu wyszliśmy na Wzgórze Objawień (Podbrdo) z różańcem. Trzy tajemnice. Kamienista ścieżka. Cisza Hercegowiny. A wieczorem konfesjonały – znowu.
Cenacolo i Oaza Pokoju, czyli „teologia w ciele”
Następnego dnia odwiedziliśmy wspólnotę Cenacolo, którą założyła Matka Elvira Petrozzi z Włoch (zm. 2021), działająca na rzecz osób uzależnionych i zagubionych. Najpierw obejrzeliśmy film dokumentalny, a potem wysłuchaliśmy dwóch świadectw: młodego Belga, który nie widział sensu życia, a nawet znienawidził swoje życie oraz młodego Polaka, który zagubił się w narkotykach i klubach techno. Obaj odnaleźli siebie przez cztery filary wspólnoty: modlitwę, pracę, przyjaźń i Opatrzność Bożą. W tej wspólnocie nie ma żadnych terapeutów. Jeśli można tak powiedzieć, to są nimi tylko Chrystus i wspólnota. Świadectwa żywego człowieka mówią więcej niż jakiekolwiek teorie, a księża z 35-letnim stażem już to wiedzą. Dlatego wizyty tego typu, wpisane w program rekolekcji, są swoistą „teologią w ciele”: wiara przeżyta, nie tylko wyłożona.
Kolejnym przystankiem tego dnia była Oaza Pokoju – inna wspólnota działająca w Medziugorje. Należą do niej siostry i bracia, osoby stanu wolnego, małżeństwa, świeccy oraz klerycy. Jest to wspólnota kontemplacyjna, prowadząca prosty, religijny tryb życia w modlitwach. Życia, które poświęcają Bogu przez Maryję. Członkowie zobowiązani są do przestrzegania ewangelicznych rad ubóstwa, czystości, posłuszeństwa. Szczególnym jest czwarty ślub, który dotyczy orędownictwa o pokój. Tam mieliśmy adorację Najświętszego Sakramentu i spotkanie z jednym z braci ze wspólnoty, który opowiedział nam historię tego miejsca i sens wspólnoty.
O godzinie 13.00 w kościele parafialnym koncelebrowaliśmy polską Mszę świętą z udziałem około 30 polskich księży i pełnego kościoła wiernych, czyli polskich pielgrzymów. „Cały kościół wiernych”. Przypomniały się nam czasy, kiedy po święceniach pracowaliśmy w parafiach i nasze kościoły w Polsce były pełne ludzi i dynamizmu wiernych. Wieczorem wyjechaliśmy do niedaleko położonego, historycznego Mostaru – miasta, które zna cenę pokoju lepiej niż większość miejsc na kontynencie. W obecnych, pełnych niepokoju czasach to miejsce przemawiało ze zwielokrotnioną siłą: mogiły poległych, dziury w ścianach domów po ostrzałach i unikatowy – wpisany na listę UNESCO – most w Mostarze. Wieczorem kolacja w tradycyjnej restauracji bośniackiej w Medziugorje zamknęła dzień o smaku Bałkanów i modlitwy.
Abraham, czyli kiedy wiara naprawdę się zaczyna
Przedostatni dzień przyniósł nam konferencję o Abrahamie – ojcu naszej wiary. Pytanie przewodnie brzmiało pozornie prosto: „Czy wiary można się nauczyć?” Odpowiedź była złożona jak samo życie. Wiara nie jest dziedziczna – ojciec Abrahama był bałwochwalcą. Wiara nie jest nagrodą za pobożność – Abraham miał 75 lat, gdy Bóg go powołał. Wiara nie polega na układzie „Bóg spełnia życzenia” – bo gdyby historia Abrahama zakończyła się na obietnicach, nie byłby ojcem wiary. Byłaby to relacja interesowna. Ale wiara Abrahama wykuła się i została poddana próbie w chwili ofiarowania Bogu jego umiłowanego syna, Izaaka. Abraham tak bardzo kochał Boga i tak głęboko Mu ufał, że był gotów oddać Mu to, co miał najcenniejszego – swojego jedynego syna. Co więcej, gdy Izaak zapytał: „Gdzie jest jagnię na całopalenie?”, Abraham przedstawił Boga nie jako okrutnego władcę żądającego śmierci syna, lecz jako Ojca, który sam zatroszczy się o ofiarę, mówiąc: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. Właśnie dlatego Abraham nazywany jest ojcem naszej wiary – ponieważ potrafił zaufać Bogu do końca i był gotów oddać Mu wszystko. A do nas zostało skierowane pytanie: Kim jest „Izaak” twojego życia? I czy jesteś gotów złożyć go Bogu? To pytanie o „Izaaka” odbiło się głębokim echem w naszych sercach. Każdy ksiądz niesie swojego „Izaaka”: ulubioną parafię, którą musiał opuścić; projekt, który nie wyszedł; wspólnotę, której nie udało się zbudować; zdrowie, które powoli odchodzi. Ostatecznie Abraham złożył Izaaka i Bóg nie pozwolił go zabić, Abraham otrzymał go z powrotem. A Bóg Ojciec swojego Syna złożył w ofierze i nie wziął Go z powrotem – po to, żebyśmy mogli żyć, żyć pełnią życia.
Po konferencji wyszliśmy na Drogę Krzyżową. Pogoda tego przedpołudnia była nieco deszczowa. Kilku z nas wybrało drogę krzyżową na Górze Krzyża (Kriżevac), reszta – stacje przy kościele. Dwie drogi. Jeden krzyż. Wieczorem raz jeszcze spowiadanie pielgrzymów, Msza święta w kościele pw. św. Jakuba wraz z rzeszą pielgrzymów, kolacja, adoracja Najświętszego Sakramentu zakończona Apelem Jasnogórskim w kaplicy pallotyńskiego domu. I na koniec rekreacja, rozmowy i podsumowanie tych pięknych dni. „Energia nie opuszcza 35-latków” – powiedział jeden z uczestników. „No i nie poddawać się, nie poddawać” – dopowiedział inny.
Medziugorje jest miejscem, które trudno opisać tym, którzy tam nie byli i które nie wymaga opisu dla tych, którzy tam byli. Rekolekcje pallotyńskich księży z okazji 35-lecia święceń i brata pallotyna wpisały się w tę samą logikę: można by mówić o pięknym miejscu i pięknym programie rekolekcji, dobrej organizacji i trafnie dobranych konferencjach. Ale sedno było m.in. w tym, że każdy z uczestników modlił się, rozważał, adorował Najświętszy Sakrament, sprawował Eucharystię, odmawiał różaniec, przechodził przez stacje drogi krzyżowej, rozmawiał ze współbraćmi, z napotkanymi ludźmi, siadał do konfesjonału nie dlatego, że miał taki punkt programu, ale dlatego, że po prostu chciał i tym się cieszył. Same cisnęły się słowa psalmu: Jak to dobrze, gdy bracia przebywają razem. Jest to jak…
Na zakończenie
Św. Wincenty Pallotti nie doczekał jubileuszu 35-lecia kapłaństwa – na ziemi był kapłanem przez 31 lat, 8 miesięcy i 6 dni. W duchu wdzięczności Bogu i ludziom dziękujemy za dar przeżytych już lat naszego kapłaństwa i za wstawiennictwem naszego Świętego Założyciela prosimy, aby kolejne lata naszego życia, które nam Bóg da, przyczyniały się do tego, by było więcej Jezusa i Ewangelii w ludzkich sercach i w świecie.
Dziękujemy za przeczytanie naszej relacji i polecamy się Waszej modlitwie.
PS.
W tym miejscu bardzo serdecznie dziękujemy Księżom Prowincjałom: ks. Waldemarowi Pawlikowi SAC i ks. Przemysławowi Podlejskiemu SAC, a także ks. Zdzisławowi Szmeichlowi SAC oraz Księżom Rektorom i Ekonomom z naszych wspólnot, w których na co dzień żyjemy i pracujemy, za umożliwienie nam przeżycia tegorocznych, jubileuszowych rekolekcji właśnie w Medziugorje.
W imieniu „35-latków” ks. Krzysztof Marcyński SAC
Pozostałe aktualności
piątek 12.06.2026
wtorek 02.06.2026
poniedziałek 01.06.2026
niedziela 31.05.2026
niedziela 24.05.2026
niedziela 17.05.2026
wtorek 12.05.2026
środa 06.05.2026
czwartek 30.04.2026
czwartek 23.04.2026
czwartek 23.04.2026
środa 15.04.2026
wtorek 14.04.2026
poniedziałek 13.04.2026


.jpg)

.jpg)
















